Ktoś nowy
Jestem Dorota. Może część z Was mnie pamięta. To było dokładnie rok temu. Artykuł Urszuli Jabłońskiej pt. "Opieka bez wytchnienia" w magazynie "Pismo" - o życiu z Asią i Ulą - moimi dwiema siostrami ze sprzężoną niepełnosprawnością. Przeczytał go opiekun wytchnieniowy z KTOSIA. Burza mózgów, czy można coś zrobić, czy KTOŚ będąc w Łodzi, jest w stanie wesprzeć Łodziakówny z Poznania (bo nazwisko sióstr zobowiązuje).
Chwilę później dostałam wiadomość o tym, że KTOŚ chciałby nas poznać, potem, że znalazł darczyńcę na opłacenie opieki dla Asi i Uli. Dzięki temu dostałam 3 tygodnie wakacji/urlopu/wytchnienia, jakkolwiek to nazwać.
To był cudowny prezent na moje 38 urodziny. Spędziłam je w Krakowie, u przyjaciół. Wiadomo, po kosztach, ale mogłam wyjechać, być poza domem, wyjść na kawę z kimś innym niż z siostrami i terapeutą.
Za chwilę moje 39 urodziny, a moje życie w tym czasie wywróciło się do góry nogami. Ten czas tylko dla siebie sprawił, że znalazłam w sobie siłę i odwagę, by zmierzyć się z pytaniami z artykułu z „Pisma”. Czy istnieje jeszcze Dorota czy już tylko "Siostry Łodziakówny"? Dorota wciąż się odnajduje i poznaje. To będzie bardzo długi proces, bo 10 lat opieki nad Dziewczynami pozostawia w głowie wiele konsekwencji i zmian w postrzeganiu świata i siebie.
Podjęłam jednak decyzję, by Asia z Ulą zamieszkały w całodobowym ośrodku. To umożliwiło mi powrót do pracy. Jestem pracownikiem socjalnym i pedagogiem resocjalizacyjnym. Zastanawiałam się: co ja właściwie miałabym robić? Czym się zająć? I nagle pojawiło się ogłoszenie o poszukiwaniu przez Fundację KTOŚ kolejnej osoby do zespołu opiekunów wytchnieniowych. Zgłosiłam się, zostałam przyjęta i oto z tej, której dano wytchnienie stałam się tą, która może teraz nieść je dalej. Myślę, że warto o tym mówić. Bardzo chciałabym, żeby nasz głos - głos opiekunek i opiekunów osób z niepełnosprawnością miał szansę wybrzmieć i by jak najwięcej osób zdało sobie sprawę, że opieka wytchnieniowa to nie miły dodatek, ale absolutna podstawa.
